Rzadko chodzi o jedną rzecz. I rzadko o to, jak myjesz albo czeszesz włosy. Część przyczyn siedzi w organizmie i zadziałała kilka miesięcy wcześniej, inne narastają latami. Ta zwłoka jest zresztą powodem, dla którego tak trudno samej połączyć jedno z drugim.
W ciąży wysoki poziom estrogenów zatrzymuje włosy w fazie wzrostu. Po porodzie wszystkie przechodzą w fazę spoczynku naraz i wypadają razem, zwykle dwa do czterech miesięcy później. U części kobiet mija samo w pół roku. U innych się przeciąga i wtedy sprawdzamy, czy poród nie odsłonił czegoś, co było wcześniej niewidoczne. Która to grupa, nie widać z zewnątrz.
Estrogeny spadają, proporcje hormonalne się zmieniają i włosy rzedną, najbardziej na czubku głowy i wzdłuż przedziałka. Dzieje się to latami, więc łatwo przegapić moment, w którym się zaczęło.
Nadczynność i niedoczynność tarczycy zaburzają cykl wzrostu włosa i u kobiet są częstą przyczyną wypadania. Bywają wykrywane dopiero przy okazji włosów, bo resztę objawów, zmęczenie czy marznięcie, człowiek tłumaczy sobie czym innym.
Brakować może nie tylko żelaza, ale też cynku czy witaminy D, a ferrytyna, czyli zapas żelaza, bywa niska mimo dobrej morfologii. Dotyczy zwłaszcza kobiet z obfitymi miesiączkami i tych na diecie odchudzającej lub wegetariańskiej, a naprawić to akurat łatwo. Pod warunkiem że ktoś sprawdzi właściwy parametr.
Nadmiar androgenów skraca fazę wzrostu włosa na głowie, a jednocześnie nasila owłosienie tam, gdzie go nie chcemy. To połączenie jest na tyle charakterystyczne, że samo w sobie bywa wskazówką.
Reakcja przychodzi z kilkumiesięcznym poślizgiem, więc rzadko kojarzy się z przyczyną. Mechanizm jest podobny do poporodowego.
Każdy wstrząs potrafi przestawić cykl włosa naraz. Skutek widać po dwóch, trzech miesiącach, kiedy o samym wydarzeniu już się nie myśli.
Część leków wpływa na cykl włosa. Weź na wizytę listę tego, co przyjmujesz.
Łojotokowe zapalenie, łuszczyca czy grzybica osłabiają mieszki włosowe i wymagają leczenia. Nieleczony stan zapalny może doprowadzić do bliznowacenia mieszków, a wtedy utrata jest już nieodwracalna.
To najczęstsza przyczyna przewlekłego przerzedzania włosów, szczególnie po trzydziestce i w okresie menopauzy. Wygląda inaczej niż u mężczyzn. Linia czołowa zwykle zostaje na miejscu, a poszerza się przedziałek i rzednie czubek. U podłoża leży nadwrażliwość mieszków na DHT, często dziedziczna. Postępuje powoli, przez lata, i samo z siebie nie ustępuje. Tu najwięcej zależy od tego, jak wcześnie się je rozpozna.
Sprawdź to badaniem